Najstarszym dowodem na zastosowanie wina w lecznictwie są sumeryjskie tabliczki napisane w ok 2200 r.p.n.e.,a znalezione w Nippur. Pojawia się tam ono w sąsiedztwie gotowanych jaszczurek, mleka kobiety, która urodziła syna i temu podobnych ingrediencji. Medycyna ludów znad Eufratu w tym okresie niewiele miała wspólnego z naszą dzisiejszą wiedzą. Kultury Sumerów i Babilończyków, podobnie jak Egipcjan, uważały wino za napój magiczny, pozwalający zbliżyć się do bogów. Kapłani pełnili rolę medyków, więc lecznictwo było ściśle związane z religią. Równocześnie rozróżnienie między lekarstwem, a środkiem odurzającym, było dość niejasne i trudno wykluczyć, że czasem to lekarz, nie pacjent, je przyjmował. Szkoda, że żadne z ocalałych źródeł nie wspomina ani słowem na temat jak Babilończycy zapatrywali sie na wpływ wina na wątrobę, która według nich była siedliskiem umysłu i duszy...

Nie udało mi się niestety,odnaleźć odpowiedzi na pytanie, na co miała pomagać starożytnym Egipcjanom mikstura oparta na winie, świńskich oczach, tłuszczu hipopotama i smażonych żabach, ale jeśli porównać jej skład z innymi lekami zawierającymi np rtęć czy ołów, ta pierwsza i tak wygląda stosunkowo niegroźnie.

W starożytnej Grecji wino uchodziło za panaceum. W lecznictwie stosowano je równie często białe lub różowe jak czerwone. Wina białe i “żółte” stosowano w przypadku omdleń. Słodkie czerwone wina “napełniały żyły gęstą krwią”, białe miały krew oczyszczać. Duże ilości wina działać miały jako antidotum na trucizny pochodzenia roślinnego nawet opium, akonitynę czy trujące grzyby. Pliniusz zalecał je również w przypadkach ukąszeń jadowitych zwierząt. Przemywano nim rany, wierząc , że pomaga w gojeniu. Codzienna porcja wina chroniła legiony rzymskie przemierzające Europę, przed zakażeniami i zatrutą wodą. Co wydaje się dziś dość dziwne, traktowano je raczej jak pokarm, niż napój. Galen (IIw n.e.), pracujący przez kilka lat jako medyk szkoły gladiatorów , porównywał jego wartość odżywczą do tej mięsa wieprzowego, które jako najbardziej wartościowe, było podstawą wyżywienia uczniów.

Pito najczęściej wina bardzo młode ze względu na problemy z przechowywaniem i ich kwaśnienie. Zwykle doprawiane, żeby zamaskować wady. Dodatki do wina były często ważniejsze niż sam nośnik, którego jakość bywała nienajlepsza. Podawano je prawie zawsze rozcieńczone wodą w stosunku 2:3 lub 3:5. Wyjątkiem były uczty ku czci Dionisosa i specjalne zalecenia lekarskie. Generalnie picie wina bez wody uważane było jednak za barbarzyństwo.

Starogreckie teksty medyczne obfitują w całe mnóstwo przepisów na wina doprawiane, niektóre z nich trzeba przyznać, dość zaskakujące. Oto niektóre z nich:

- wino z mlekiem, burakiem i gotowanymi ogórkami zalecane przez Hipokratesa na biegunki;

- wina słone mające właściwości przeczyszczające (z dodatkiem – sporym- morskiej wody);

- wina miodowe, najczęściej z dodatkiem ruty;

- wina żywiczne stosowane jako środek przeciwkaszlowy, przeciw nieżytom, zapaleniom, biegunkom i krwotokom. Dzisiejsze greckie wino “retsina” jest jedyną kontynuacją tej tradycji.

- wina smołowane - rozgrzewające, wspomagające trawienie, poprawiające humor, przeciwbólowe, przeciwzapalne, pomocne w przypadkach wrzodów wewnętrznych, złamań, skurczów, wymiotów, wiatrów, kaszlu i astmy.

- wino z rzepą i jałowcem, które, miało pomagać żołnierzom odzyskać siły po bitwie;

- wino z mirtem stosowane w chorobach narządów rodnych i jelit;

- wino z piołunem stosowane jeszcze przez wieki potem jako środek na trawienie;

- wreszcie wina aromatyzowane zawierające ekstrakty owocowe np gruszki, wiśni, pigwy – stosowane jako ogólnie wzmacniające.

Choć Petroniusz nawoływał “Pijmy jak gąbki, bo wino to życie” i zapewne wielu współczesnych mu podpisałoby się pod tym apelem, w starożytności stosowano pewne ograniczenia. Hipokrates unikał stosowania wina u dzieci, widział przeciwskazania w podawaniu go kobietom, zwłaszcza ciężarnym. (Później w starożytnym Rzymie zabroniono go pić kobietom wogóle). Zabraniano picia wina w przypadku “chorób głowy” - migreny, zawrotów, manii, padaczki i wylewu krwi do mózgu.

Jedną z najbarwniejszych postaci historii starożytnej medycyny był Asklepiades z Bitynii. Pierwszy grecki lekarz, który zrobił karierę w Rzymie w II wieku p.n.e. Rzecz niełatwa, bo przed podbiciem Grecji funkcja medyka wogóle tam nie istniała, a pierwsi greccy lekarze – niewolnicy traktowani byli ze zrozumiałą rezerwą. Jak tego dokonał? Hm... można powiedzieć, że dzięki jego terapii, chorowanie stało sie przyjemniejsze. Generalnie na wszystkie choroby przepisywał picie wina. W różnych dawkach i różne jego rodzaje. Na bezsenność wręcz zalecał regularne upijanie się. W chorobach ostrych nie pozwalał sie kłaść i nie zalecał diety. Był ponadto zwolennikiem wodolecznictwa. Zalecał regularne spacery, konną jazdę, masaże i “ruchy bierne” – spacer w lektyce, huśtawkę czy huśtawkę w wiszących łóżkach.

Najwidoczniej jednak musiało to w jakiś sposób pomagać bo Asklepiades cieszył się do końca życia ogromną popularnością i szacunkiem pacjentów.

Opracowano przy pomocy:

Pierre C.Lile “Histoire medicale du vin”

Gaius Plinus Secundus “Historia Naturalis”

Aulus Cornelius Celsus “De re medica”

Discorides Pedanios “Materia Medica”

(kurdesz.com 2005)